Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
27 postów 839 komentarzy

Andron Blog

Andron - "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" (J 8,32). Żyję pod okupacją politycznych bandytów. Nie jestem tolerancyjny - zło piętnuję i nazywam po imieniu. Zwolennik demokracji bezpośredniej pozwalającej na anulowanie każdej ustawy w referendum.

Lekarz sprowadzony do złodzieja krwi

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wyłudzanie oddania krwi jest standardem w służbie zdrowia, tak jak za komuny podczas poboru wojskowego.

Przychodzi człowiek na zabieg, który wymaga transfuzji krwi. Lekarz stanowczo żąda oddania krwi w stołecznej stacji krwiodawstwa przy ul. Wołoskiej od przedstawiciela rodziny chorego. Przedstawiciel odmawia tłumacząc, że po oddaniu krwi ma powikłania. Lekarz bezczelnie ponawia żądanie oddania krwi, np. przez innych członków rodziny. Na pytanie czy jest to wymóg przeprowadzenia transfuzji dla chorego…. odpowiada, że nie, ale inni krew oddają w takich sytuackjach to i „wy” możecie się poświęcić!

Czy co niektórzy, wg mnie zdegenerowane konowały, już całkiem zwariowali? Uprawiają handel krwią i dilerkę, dają się wciągać w brudną grę wyłudzania krwi. Może później poprosić o oddanie organów, np. nerki, bo przecież z jedną można żyć – też można się poświęcić rodzinie.

Zastanawiam się jak to może działać i dlaczego lekarz wciągnięty jest w handel krwią? Otóż wg mnie szpital chce podwójnie zarobić na krwi. Za krew kupioną od zewnętrznej stacji krwiodawstwa płaci, ale później po transfuzji kasuje za tę krew NFZ z nawiązką. Jeśli krew jest przekazana w lokalnej stacji krwiodawstwa honorowo przez jakiegoś dawcę, wówczas szpital zarabia podwójnie – nie ma kosztów zakupu krwi, ale kasuje NFZ, tak jakby tę krew kupił na wolnym rynku, i dolicza prowizję.

Pytam się, jak to może funkcjonować, że honorowo oddaną krew uwzględnia się w transakcji z NFZ. Dlaczego lekarze bezczelnie uczestniczą jako naganiacze (jak sprawa się zaognia to twierdzą, że tylko proszą) do wymuszania oddawania krwi. Normalnie jako handlowcy powinni mieć prowizję od dyrekcji szpitala!

Nie każdy może oddać krew, nie każdy ma takie przekonania, predyspozycje, ale w końcu płaci składkę zdrowotna w ramach której transfuzja jest refundowana. Inni krew mogą oddać, czy to honorowo, czy za pieniądze, i chwała im za to! Inni zaś płacą zwiększone składki zdrowotne w ramach solidarności społecznej i krwi oddać nie mogą.

Może po prostu każde spotkanie z lekarzem warto nagrywać na dyktafon, a w razie nieuzasadnionych wymogów prosić o żądanie na piśmie.

 

 

KOMENTARZE

  • Dyktafon? Zawsze przed wejściem do gabinetu...;)
    Przecież wizyta to stres, kto by spamiętał wszystkie wskazówki lekarza odnośnie leczenia? Czy może nazwę leku, który można dokupić bez recepty? Warto sobie odsłuchać po wizycie.

    Z innej beczki - kiedyś wszedłem do biura Zakładu Energetycznego. Rozmowa o przyłączu elektrycznym. I dziwne pytanie - czy to ma być szybko? Nie drążyłem tematu, bo akurat nie miałem dyktafonu, ale - kto wie? Co bym usłyszał w odpowiedzi na postulat - tak, chcę jak najszybciej:) ?
  • POWIEDZIAL, ZE NIE BEDZIE ZABIEGU... ?
    ...jak nie bedzie oddanej krwi ?
  • @Andron & @All
    Pytałem kiedyś w Oddziale Terenowym Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Bielsku-Białej o to czy jest jakaś podstawa prawna aby lekarz miał prawo żądać oddania krwi na konto osoby potrzebującej, panie z RCKiK w B-B odpowiedziały że takowej podstawy prawnej NIE MA!. To że ktoś oddaje krew na konto osoby potrzebującej (na przykład kogoś z rodziny) jest według pań z RCKiK dobrowolne.

    A poza tym trudno sobie wyobrazić aby w przypadku oddania 1 jednostki krwi czyli 450ml ta jednostka krwi była transportowana na drugi koniec polski bo akurat tam dawca wypisze kwit, i druga sprawa, krew dawcy i osoby potrzebującej nie zawsze są ze sobą zgodne.
  • @DUCATI 17:21:49
    Wywierana jest presja mająca formę nagabywania, wymuszania, stalkingu, w celu przymuszenia przedstawiciela rodziny lub samego chorego, aby zorganizował oddanie krwi przez rodzinę w zamian za krew jemu dostarczoną do transfuzji. Jak sytuacja się zaostrza i pada pytanie czy jest to wymóg przeprowadzenia w ogóle transfuzji - odpowiedź pada, że nie i to i tamto patrz tekst. Oni to nazywają prośbą o oddanie krwi, a ja to nazywam wymuszaniem, nagabywaniem, stalkingiem. Po prostu uważam, ze szpital chce zarobić na naszej krwi, która sprzeda na rynku, albo dostarczy innemu choremu i wystawi rachunek NFZ.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY